|
Wiadomość
dnia:
dotyczy
klipsów akupunkturowych i innych cudownych metod odchudzania
oraz diet opisywanych szeroko w prasie kobiecej.
Miłe
Panie, nie dajcie robić sobie wody z mózgów. Dwa fakty do przemyślenia.
1.)
Już pewien przywódca ościennego kraju, który brał się za
jednoczenie Europy w pierwszej połowie XX wieku, ale mu nie
wyszło i jego pomocnicy skończyli przed Trybunałem w Norymberdze,
udowodnił na licznych przykładach, że jak się nie da jeść, to
noga będzie najgrubsza w kolanie.
2.)
Przykładowa dieta supermodelki, której przez futro można policzyć
wszystkie żebra, która zamiast piersi ma dwa pryszcze na dwu
zwisających fałdkach skóry i chodzi po wybiegu z podkrążonymi
oczami i skwaszoną z głodu miną wygląda tak:
- śniadanie
- pół grejfruta
-
obiad - dwa plasterki chudej szynki i dwa listki zielonej sałaty
-
kolacja - reszta grejfruta ze śniadania
wszystko
to zapijane wodą mineralną bez gazu i bez ograniczeń ilościowych.
A Wy,
dziewczyny, chciałybyście i jeść bez ograniczeń różne łakocie,
i wyglądać jak kościotrupy z pokazów mody (na kiju każdy
ciuch dobrze wisi).
Cudów
nie ma.
Ilość
tłuszczyku na bioderkach zależy od bilansu spożywanych i zużywanych
kalorii.
I nie pomogą
żadne "diety cud", jeśli kalorii będzie się więcej
spożywać, niż zużywać.
Za
efekt "jo-jo" odpowiada łakomstwo.
Lustro
albo talerz, wybór należy do Was.
A gdyby
tak zachować umiar i w jedzeniu, i w odchudzaniu?
lek.
med. Bogusław
Cichoń
|